„Powidoki” w Göteborgu

O Festiwalu
W dniach 27.01 – 6.02 2017 odbywa się 40. Goteborg Film Festiwal. W 12-stu salach kin, teatrów, domów kultury zaprezentowanych będzie 457 filmów z całego świata – fabularnych, dokumentalnych, animowanych i krótkometrażowych. W sumie 912 projekcji.
Oczywiście nie zabrakło kina polskiego. Obejrzymy 7 filmów. W sekcji mistrzowie: film Andrzeja Wajdy „Powidoki”, w sekcji: festiwalowi faworyci – film Jana P. Matuszyńskiego „Ostatnia rodzina”, w sekcji: dokument – film Anny Zaneckiej „Komunia”, w sekcji: nowe głosy- filmy: Grzegorza Zaricznego „Fale” i Bartosza M. Kowalskiego „Plac zabaw”. Dwa pozostałe „Clair Obscur” i „I, Olga Hepnarova” to filmy, które powstały w koprodukcji .
Ze względu na ograniczenia językowe wybieram się tylko na filmy polskie. Optymistycznie zakładam, że podczas 45-ego festiwalu dane mi będzie obejrzeć ich znacznie więcej, także po szwedzku.
Film Andrzeja Wajdy „Powidoki” opowiada o ostatnich pięciu latach życia malarza Władysława Strzemińskiego. Jego pracy i zmaganiach awangardy sztuki z doktryną socrealistycznej władzy.

O Władysławie Strzemińskim
Malarz, teoretyk sztuki, pedagog. Żył w latach 1893 – 1952.
Władysław Strzemiński w 1945 został wykładowcą w łódzkiej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, której był współzałożycielem. W tym samym roku przekazał swoje prace Muzeum Sztuki w Łodzi. W 1950r Strzemiński został na polecenie ówczesnego Ministra Kultury i Sztuki Włodzimierza Sokorskiego zwolniony z pracy na uczelni, pod zarzutem nierespektowania norm doktryny realizmu socjalistycznego. Kochany przez studentów prowadził nadal wykłady we własnym mieszkaniu. W tym okresie rozpadło się także jego małżeństwo z Katarzyną Kobro – rzeźbiarką, która zrewolucjonizowała myślenie o rzeźbie.
Pozostawał bez źródeł dochodu. Zatrudniał się do malowania szyldów i wielu innych prac, z których kolejno go zwalniano. Ówczesny system uniemożliwiał bowiem podejmowanie pracy przez twórców będących w opozycji do socrealizmu. Według informacji zawartych w filmie dokumentalnym „Podaj cegłę, czyli polski socrealizm” autorstwa Andrzeja Sapiji, Strzemiński zmarł z głodu, jako ofiara systemu komunistycznego w PRL.
Strzemińscy mieli córkę Nikę, /w tej roli debiutująca na ekranie Bronisława Zamachowska/, która po śmierci matki i w związku z sytuacją materialną ojca znalazła się w domu dziecka. Władysław Strzemiński w czasie I wojny światowej stracił lewą rękę i prawą nogę. Nigdy nie uważał się za osobę niepełnosprawną. Pracował, tworzył, uczestniczył w plenerach /piękna scena początkowa filmu/ ba, nawet wspinał się ze studentami na Śnieżkę.
W latach 1948–1949 stworzył cykl obrazów tzw. solarystycznych. Strzemiński uchwycił na nich powidoki wywołane spojrzeniem na słońce.

Powidoki to: /cyt za słownikiem PWN/ „wrażenie wzrokowe utrzymujące się jakiś czas po ustaniu bodźca, który to wrażenie wywołał”.

Strzemiński stworzył koncepcję w malarstwie o nazwie unizm i przedstawił swoją teorię w książce pt. „Teoria widzenia”. Jak było pokazane w filmie, książkę kończył krótko przed śmiercią w 1952r przy pomocy swoich studentów. Została wydana dopiero w 1958 roku.
Unizm stał się inspiracją dla wielu artystów takich jak poeta Julian Przyboś /w tej roli Krzysztof Pieczyński/ czy kompozytor Zygmunt Krauze.

O filmie – moje spostrzeżenia
W rolę Władysława Strzemińskiego wcielił się Bogusław Linda. Nie ulega wątpliwości, że wspaniała gra aktora, przy niezbyt udanym scenariuszu zaważyła na wartości filmu. Niełatwo jest zagrać człowieka bez lewej ręki i prawej nogi, funkcjonującego w codziennej rzeczywistości, o kulach pokonywać schody, nosić teczkę z pracami, czy wsiąść do tramwaju. W jednym z wywiadów B. Linda mówił, że właśnie scena wejścia do tramwaju była chyba technicznie najtrudniejszą. Zobaczyliśmy aktora jakże odmiennego od jego dotychczasowych kreacji. Linda w filmie stworzył postać spokojną i wyważoną ale także charyzmatyczną i emocjonalną. Mnie, przeciętnemu widzowi nieco sztuczne wydały się niektóre dialogi , a już zupełnie niezrozumiałe w treści były dla mnie fragmenty, w których malarz głosi studentom swoje teorie o sztuce, brzmiały jak wyrwane z książki cytaty. Twórcy wiele miejsca w filmie poświęcili samej sztuce, a także jej roli w życiu społecznym. W całym filmie dominuje postać głównego bohatera, nie pozwalając się rozwinąć postaciom drugoplanowym granym przez Zofię Wichłacz, Krzysztofa Pieczyńskiego, Mariusza Bonaszewskiego czy też młodą Zamachowską. Nie dane im było pokazać ich aktorskich umiejętności.
Na uwagę zasługują zdjęcia Pawła Edelmana, które wspaniale pokazują piękno starej robotniczej Łodzi.

Film jest przygnębiający, bo i czasy które pokazuje takie były. Jak powiedział Linda w jednym z wywiadów to czasy totalnej beznadziei i tą beznadzieję udało się reżyserowi pokazać. Film jest hołdem dla artysty, który miał odwagę przeciwstawić się władzy i zapłacił za to wielką cenę. Zrobił coś, na co wielu w tamtych czasach nie miało odwagi.
Powidoki to film niezwykle wymowny w swoim wyrazie, który jasno przekazuje uniwersalną prawdę: polityka nigdy nie powinna mieć wpływu na kulturę, bo może to być brzemienne w skutkach.

Po projekcji

Film został bardzo dobrze przyjęty przez goteborską widownię i w momencie pojawienia się napisów końcowych rozległy się burzliwe brawa. Następnie przez kilkanaście minut na pytania widzów odpowiadała p. Ewa Brodzka współproducent i reżyser obsadowy filmu. Ubolewam, że zabrakło Bogusława Lindy, który po śmierci Andrzeja Wajdy jeździł po świecie promując film, a którego wypowiedzi byłyby o niebo ciekawsze.

Chciałam zadać pytanie o nawiązanie filmu do obecnej sytuacji w Polsce, ale uprzedził mnie szwedzki widz. Pani Ewa odpowiedziała, że A. Wajda nosił się z zamiarem zrealizowania filmu od blisko 20 lat, że nie należy mieszać do tego polityki.
Mnie ani na moment nie opuszcza myśl, że nie bez przyczyny, właśnie teraz powstał ten film. Może reżyser przeczuwał schyłek swojego życia i chciał po prostu zdążyć z realizacją? Raczej ta teza odpada, bo A. Wajda mimo podeszłego wieku w czasie kręcenia filmu był we wspaniałej kondycji. Może jednak sytuacja w kraju była przyczynkiem do stworzenia tego obrazu. Strzemiński powtarzał, że sztuka ma być wolna od jakichkolwiek nacisków grup politycznych, a właśnie teraz w Polsce władza zawłaszcza kolejno wszystko. Łamie konstytucję, wolność obywateli, wolność sztuki, mediów, niszczy demokrację, zmienia historię.
Naprawdę trudno nie zadać sobie pytania o analogię.

Można by postawić jeszcze pytanie dlaczego Wajda nie poruszył w filmie relacji W. Strzemińskiego z żoną Katarzyną Kobro. Jak powiedziała Ewa Brodzka, reżyser pierwotnie chciał zrobić film właśnie o nich, ale te trudne relacje ciężko byłoby przedstawić na ekranie. Dlatego Wajda skupił się na okresie życia, w którym artysta zmaga się z przeciwnościami niszczącego go socrealizmu.

A na koniec jeszcze cytat, jak mistrz Wajda skomentował swój pomysł podczas spotkania w łódzkim Muzeum Kinematografii.

„Przez film o losach Strzemińskiego chcę dzisiaj powiedzieć, że musimy podjąć rozmowę, która cały czas w Polsce powraca, na temat narodowej sztuki – Nie możemy jej robić tylko dla nas. Kiedy ja studiowałem w Filmówce, w Łodzi powstawały filmy, które wchodziły na międzynarodowe ekrany. To my wyprowadziliśmy kino polskie na świat i tylko ze światem możemy się mierzyć.”

O widowni

Idąc w sobotnie popołudnie na polski film byłam przekonana, że poczuję się jak w kraju, że zewsząd rozbrzmiewać będzie ojczysta mowa, że po produkcji, w foyer podzielimy się z rodakami swoimi odczuciami . Nic z tych rzeczy. Dlaczego zabrakło polskiego widza? Co decyduje, że chętnie oglądamy dany film? Nazwisko reżysera, znany i lubiany aktor, czy też twórca muzyki. Tutaj powinno zadziałać i nazwisko mistrza Wajdy, który w  2000 roku otrzymał Oscara za całokształt pracy i jest niekwestionowaną historią kina światowego, jak i nazwisko Bogusława Lindy, dla jednych niezapomnianego ks. Robaka w „Panu Tadeuszu” dla innych Franza Mauera w „Psach” Pasikowskiego. Wprawdzie tu i ówdzie słyszałam język polski ale w bardzo przeważającej mierze był to widz szwedzki. Czyżby Polacy tutaj mieszkający nie byli zainteresowani ojczystym kinem? Czy w nawale pracy przy sprzątaniu szwedzkich mieszkań, pracy na budowie, czy może jeszcze innej, skupianiu się na zarabianiu pieniędzy i życiu codziennym zatracili chęć uczestnictwa w życiu kulturalnym? A może szkoda wydać ciężko zarobionych 140 kr na bilet, na film poruszający, bo traktujący o malarzu i jego zmaganiu się z socrealistyczną władzą? A może brak zainteresowania tym co dzieje się w mieście?  Zapytałam o to jedną znajomą Polkę. Usłyszałam, że pewnie mam inne zainteresowania, inne priorytety. Żyję na obczyźnie, ale interesuje mnie wszystko co ma związek z moim krajem. Oburzam się na każde złe słowo o nim, chłonę wszystko co polskie, co można zobaczyć, przeczytać czy spróbować. Bo to jest z mojej ojczyzny. Tak już mam, tak mnie wychowano. Nie chcę być niesprawiedliwa w swojej ocenie, ale tak rzadko w tym mieście dzieje się cokolwiek związanego z polską kulturą. Niezależnie od przyczyn nieprzyjścia polskiego widza do kina jest mi bardzo, bardzo smutno z tego powodu. Dla mnie osobiście to budowanie i umacnianie swojej polskiej tożsamości. A obcowanie z ojczystą kulturą tę tożsamość wzmacnia.

To była  festiwalowa premiera  „Powidoków”. Film będzie wyświetlany jeszcze trzykrotnie,  więc jest szansa dla tych widzów, którym nie udało się  go obejrzeć w sobotę. Przed nami kolejne. Za tydzień będę oglądać „Ostatnią rodzinę” i nie omieszkam podzielić się z Wami swoimi wrażeniami. Do zobaczenia na sali kinowej.

img_1939

 

Korzystałam z :

https://pl.wikipedia.org/wiki/WładysławStrzemiński

40 Göteborg Film Festival – program

wywiad z Bogusławem Lindą dla amerykańskiego portalu Deadline Hollywood

https://vod.pl/programy-onetu/onet-rano-boguslaw-linda-

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s